piątek, 28 września 2018

Sposoby na czytanie dla opornych

Dzień dobry!

Dziś króciutko z racji tego, że współczynnik godzin mojego wolnego czasu niepokojąco zbliża się do zera... Ale to nic, brnę powolutku do przodu. I dziś właśnie chciałabym porozmawiać o takim ciężkim brnięciu - a dokładniej męczeniu się lekturami, z którymi często młodzież ma problem. I w sumie nie tylko młodzież, bo dorośli również. Różnica jest taka, że ci pierwsi muszą je czytać, podczas gdy ci drudzy już nie.

Sama wiem, jak trudne w zrozumieniu potrafią być lektury szkolne, szczególnie powieści Prusa czy też opisy Sienkiewicza... ale wszystko jest do zrobienia, naprawdę. Wystarczy trochę chęci i koncentracji. W trakcie wieloletniego czytania lektur szkolnych odkryłam kilka prostych, ale skutecznych sztuczek, które pomogą w przebrnięciu przez dłuższe utwory. Część z nich pewnie nie będzie zaskoczeniem, ale lepiej stworzyć uporządkowane vademecum niż założyć, że większość i tak już wiecie.

To do dzieła!

1. Spokojne miejsce do czytania.

Spokój i cisza dookoła wspomagają nasz proces koncentracji - to chyba powszechnie znany fakt. Warto jednak o tym wspomnieć, szczególnie w odniesieniu do sytuacji, gdy nie mamy znowu tak wiele czasu na przeczytanie książki i szukamy każdej wolnej chwili, by to zrobić. A jednak, wierzcie mi, czytanie w pociągu w drodze powrotnej do domu, w salonie, gdzie może być głośno, czy też w parku (choć tutaj nie zawsze) nie daje Wam wcale więcej niż tyle, że pochłania Wasz czas, ponieważ w takich miejscach jest zbyt wiele bodźców, które nas rozpraszają. Prawda jest taka, że pół godziny czytania w ciszy i koncentracji da Wam znacznie więcej niż godzina w jakimś publicznym miejscu.

2. Linijka lub zakładka.

Zdarza się i tak, że powieść ma małą czcionkę, a ilość tekstu na jednej stronie wywołuje w nas niechęć i przerażenie zarazem. Wtedy warto zaopatrzyć się w jakąś nieprzezroczystą zakładkę i przesuwać ją sobie tak, by niejako "podkreślała" właśnie czytaną przez nas linijkę. Dzięki temu będziemy zdecydowanie bardziej skupieni na tekście, który właśnie czytamy, a nie tej części, którą widzimy kątem oka, a która tak bardzo nas martwi.

3. Audiobook i książka... jednocześnie.

Dla tych, co nie lubią czytać - zwanych także słuchowcami - wymyślono audiobooki. Do mnie to nie przemawia, ponieważ kocham trzymać książki, wdychać ich zapach i czytać wydrukowane literki, ale i tak uważam, że to wspaniały wynalazek. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami, dlatego nie powinniśmy przyswajać wiedzy w ten sam sposób.
Czasem jednak zdarza się i tak, że nie jesteśmy w stanie skupić się na tekście - czytanym bądź słuchanym - i nasze myśli odpływają gdzieś daleko. Przydatne jest wtedy zaangażowanie obu zmysłów naraz, czyli właśnie wzroku i słuchu - polecam założyć słuchawki i śledzić tekst czytany przez audiobooka. To także wymaga skupienia, ale rzeczywiście pomaga, więc zachęcam, by chociaż spróbować.

4. Post od przekąsek czy napojów.

Wiadomo - takie rzeczy mocno rozpraszają. A nawet jeśli wydaje nam się, że nie zwracamy uwagi na nasze podjadanie bądź wręcz nam to pomaga, to często prawda jest taka, że nawet jeśli przyswoimy jakąś informację, często błyskawicznie wypadnie nam ona z głowy. Proces zapamiętywania nie jest więc trwały. 
Zaznaczę tylko, że przez "napoje" mam na myśli płyny wysokosłodzone, które sprawiają, że statystycznie sięgamy "po łyka" co kilka minut. My możemy tego nie zauważać, ale mózg tak czy inaczej musi się na tym skupić. Nie wypowiadam się na temat wody, ponieważ może ona wpływać pozytywnie (przez nawodnienie i inne biologiczne sprawy) oraz herbatkę, gdyż ta akurat bardzo mi pomaga. Kocyk, herbatka i książka - kilka godzin i mam lekturę za sobą!

5. Streszczenia i opracowania.

Nawet jeśli lubimy czytać, może się zdarzyć, że nie zrozumiemy wszystkiego, bądź część informacji wyparuje nam z głowy. Przyznaję, że choć uwielbiam czytać, po każdej lekturze mam świadomość, że na pewno nie przyswoiłam wszystkiego. Dlatego zawsze, gdy już skończę czytać (ale nie wcześniej - to bardzo ważne) przeglądam opracowania z tyłu książki bądź też wiarygodne streszczenia w internecie, żeby wszystko sobie przypomnieć. To szczególnie pomocne przy pozytywistycznych powieściach jak "Lalka" czy też "Potop". Znamy już bohaterów, więc bez problemów zrozumiemy ich charakterystykę. Wydarzenia przy pomocy planu ułożą nam się w logiczną całość.
Byłabym jednak ostrożna w kwestii interpretacji (wierszy, ale mam na myśli również wnioski po lekturze), ponieważ takie rzeczy często są pisane przez osoby z gimnazjum, czasem z liceum, a na lekcji okazuje się, że prawidłowe wnioski nie mają z tamtymi nic wspólnego.

6. Ekranizacje powieści.

To świetny sposób, choć ja osobiście nie przepadam za oglądaniem filmów (a jako humanistka pewnie powinnam...). Nie mówię oczywiście o oglądaniu zamiast czytania, lecz o oglądaniu po przeczytaniu lektury. Dzięki temu bohaterowie nabierają dla nas żywych kształtów, odległe czasy opisane w lekturze materializują nam się przed oczami, a intencje, których nie wychwyciliśmy, możemy wyczuć z tonacji głosu bohaterów. I nagle ten Kmicic, który był taki wspaniały, już nie jest tak zupełnie wyimaginowany...

Póki co nasuwa mi się tylko tych kilka porad, ale gdyby ktoś miał chęć wykorzystać chociaż kilka pomysłów, być może efekty byłyby lepsze niż zazwyczaj...? Albo i wszystko naraz, bo żadna z tych rzeczy się nie wyklucza. Trzymam za Was kciuki, a szczególnie za to, by gdzieś po drodze czytanie książek spodobało Wam się równie mocno jak mnie.

Pozdrawiam cieplutko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz