sobota, 29 września 2018

"Raki" Jana Kochanowskiego

Witam serdecznie!

Dziś troszkę poetycko, ale zarazem zabawnie i przyjemnie, bowiem mowa będzie o fraszce mojego ulubionego poety - Jana Kochanowskiego. O jego ciekawym i wyjątkowym życiorysie innym razem, ponieważ temat jest tak obszerny, że nie sposób o nim tylko napomknąć. Ale dzisiaj... przejdźmy do jakże interesującej w swojej wymowie fraszki.

Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godności trzeba nie za nic tu cnota,
Miłości pragną nie pragną tu złota.
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy nie kłamają rady.
Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą,
W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę nie służę na chwilę,
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.

Pamiętam, jak czytałam ten wiersz za pierwszym razem i byłam taka zadowolona, że mój ulubiony poeta tak pochlebnie wypowiada się na temat kobiet. Nie wychwyciłam haczyka, dopóki nie napomknęła o nim nasza polonistka - wtedy mój entuzjazm już nieco opadł.

Swoją drogą, jaka to niesamowita sztuka, by zawrzeć w jednym wersie aż dwa znaczenia i to w taki sposób, że aby to odkryć, trzeba przeczytać go wspak. Nie mogę wprost wyjść z podziwu! Słyszałam o innych wierszach tego typu, ale to jest mój pierwszy, jaki przeczytałam i naprawdę jestem w szoku - bardzo pozytywnym, warto dodać. To już nie tylko zabawa słowem, to coś znacznie, znacznie więcej!

I my, kobiety, czytamy ten utwór, rozpływając się coraz bardziej:
Kobiety są tak bezgranicznie wierne, szlachetne, oszczędne, prawdomówne, pragną tylko miłości... Toż to miód na nasze serca, drogie panie! Czyż nie to chciałybyśmy usłyszeć na swój temat?

A potem nagle orientujemy się, że przecież pisał to mężczyzna, więc z pewnością nie mógł mieć o nas tak nieskazitelnie czystej opinii... I wtedy zauważamy prawdziwy sens tytułu. "Raki"? Dobrze więc, zobaczymy, co się stanie, jeśli przeczytamy to wspak.

I nagle czar pryska.

Na kobiety to jednak trzeba uważać... i nie dawać aż tyle swobody, bo przecież one takie rozrzutne, zdradliwe, łaknące bogactwa, nielojalne, a jak będą chciały, to i odejdą bez skrupułów... No tylko facet miałby tupet napisać coś takiego! 😄

Oczywiście, jeśliby wrócić do obyczajów XVI wieku, to nietrudno dojść do prawdy, że ten utwór raczej nie wywoływał oburzenia. Po pierwsze, to fraszka - a więc utwór żartobliwy z natury. Prawdopodobnie branie do siebie jej treści oznaczało brak inteligencji i artystycznej wrażliwości. Po drugie, utwór jasno mówi o tym, że kobiety są tak nieprzewidywalne, że w zasadzie nie wiadomo, czy kochają, czy lada chwila dopuszczą się zdrady. W tamtych czasach taka tajemniczość u kobiety z pewnością była jej zaletą, a zarazem cechą, która przyciągała mężczyzn. Po trzecie, wśród mężczyzn fraszka z pewnością wywoływała charakterystyczne uśmieszki - zresztą tak jak i dzisiaj. Kto przecież ciągle wzdycha, że nie sposób nadążyć za kobietą?

To dopiero sztuka - przemycić okropną prawdę w taki sposób, że wszystkim się podoba!

Dodatkowo w tym utworze zachwyca mnie bogactwo i układ rymów. Te na końcu wersów już nikogo nie dziwią, ale żeby wpleść je jeszcze na początku i to w taki sposób, by zachować zarówno układ artystyczny, jak i sens utworu - to już ogromna sztuka. Ogromnie szanuję Jana Kochanowskiego za jego twórczość - to pierwszy tak wybitny polski poeta i uważam, że jeden z najlepszych w historii (nieobiektywnie, jak dla mnie - w zasadzie jest najlepszy).

Serdecznie zachęcam do tego, by zapoznać się z innymi jego utworami, a także biografią, która daje sporo do myślenia. Ale o niej już innym razem. Tymczasem dziękuję za Waszą uwagę.

Miłego weekendu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz