Witam serdecznie!
Dziś troszkę poetycko, ale zarazem zabawnie i przyjemnie, bowiem mowa będzie o fraszce mojego ulubionego poety - Jana Kochanowskiego. O jego ciekawym i wyjątkowym życiorysie innym razem, ponieważ temat jest tak obszerny, że nie sposób o nim tylko napomknąć. Ale dzisiaj... przejdźmy do jakże interesującej w swojej wymowie fraszki.
Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godności trzeba nie za nic tu cnota,
Miłości pragną nie pragną tu złota.
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy nie kłamają rady.
Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą,
W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę nie służę na chwilę,
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.
Pamiętam, jak czytałam ten wiersz za pierwszym razem i byłam taka zadowolona, że mój ulubiony poeta tak pochlebnie wypowiada się na temat kobiet. Nie wychwyciłam haczyka, dopóki nie napomknęła o nim nasza polonistka - wtedy mój entuzjazm już nieco opadł.
Swoją drogą, jaka to niesamowita sztuka, by zawrzeć w jednym wersie aż dwa znaczenia i to w taki sposób, że aby to odkryć, trzeba przeczytać go wspak. Nie mogę wprost wyjść z podziwu! Słyszałam o innych wierszach tego typu, ale to jest mój pierwszy, jaki przeczytałam i naprawdę jestem w szoku - bardzo pozytywnym, warto dodać. To już nie tylko zabawa słowem, to coś znacznie, znacznie więcej!
I my, kobiety, czytamy ten utwór, rozpływając się coraz bardziej:
Kobiety są tak bezgranicznie wierne, szlachetne, oszczędne, prawdomówne, pragną tylko miłości... Toż to miód na nasze serca, drogie panie! Czyż nie to chciałybyśmy usłyszeć na swój temat?
A potem nagle orientujemy się, że przecież pisał to mężczyzna, więc z pewnością nie mógł mieć o nas tak nieskazitelnie czystej opinii... I wtedy zauważamy prawdziwy sens tytułu. "Raki"? Dobrze więc, zobaczymy, co się stanie, jeśli przeczytamy to wspak.
I nagle czar pryska.
Na kobiety to jednak trzeba uważać... i nie dawać aż tyle swobody, bo przecież one takie rozrzutne, zdradliwe, łaknące bogactwa, nielojalne, a jak będą chciały, to i odejdą bez skrupułów... No tylko facet miałby tupet napisać coś takiego! 😄
Oczywiście, jeśliby wrócić do obyczajów XVI wieku, to nietrudno dojść do prawdy, że ten utwór raczej nie wywoływał oburzenia. Po pierwsze, to fraszka - a więc utwór żartobliwy z natury. Prawdopodobnie branie do siebie jej treści oznaczało brak inteligencji i artystycznej wrażliwości. Po drugie, utwór jasno mówi o tym, że kobiety są tak nieprzewidywalne, że w zasadzie nie wiadomo, czy kochają, czy lada chwila dopuszczą się zdrady. W tamtych czasach taka tajemniczość u kobiety z pewnością była jej zaletą, a zarazem cechą, która przyciągała mężczyzn. Po trzecie, wśród mężczyzn fraszka z pewnością wywoływała charakterystyczne uśmieszki - zresztą tak jak i dzisiaj. Kto przecież ciągle wzdycha, że nie sposób nadążyć za kobietą?
To dopiero sztuka - przemycić okropną prawdę w taki sposób, że wszystkim się podoba!
Dodatkowo w tym utworze zachwyca mnie bogactwo i układ rymów. Te na końcu wersów już nikogo nie dziwią, ale żeby wpleść je jeszcze na początku i to w taki sposób, by zachować zarówno układ artystyczny, jak i sens utworu - to już ogromna sztuka. Ogromnie szanuję Jana Kochanowskiego za jego twórczość - to pierwszy tak wybitny polski poeta i uważam, że jeden z najlepszych w historii (nieobiektywnie, jak dla mnie - w zasadzie jest najlepszy).
Serdecznie zachęcam do tego, by zapoznać się z innymi jego utworami, a także biografią, która daje sporo do myślenia. Ale o niej już innym razem. Tymczasem dziękuję za Waszą uwagę.
Miłego weekendu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz