Cześć, kochani!
Dziś przybywam do Was ze świeżo napisanym artykułem z elementami recenzji na temat filmu pt. "Captain Fantastic". Poruszył mnie on tak bardzo, że postanowiłam zostawić po nim ślad, by móc wrócić do niego za jakiś czas (albowiem moja pamięć do filmów bywa zbyt ulotna). Pomógł mi w tym fakt, że już w trakcie oglądania poczułam silną potrzebę opisania swoich wrażeń, a takiego impulsu twórczego nie doświadczyłam już od ponad roku. Stwierdziłam, że należy to wykorzystać. I tak oto - zaczynamy!
[Oczywiście tekst zawiera spoilery. Jeżeli Wam one nie przeszkadzają, nie zamierzacie oglądać tego filmu lub już to zrobiliście - nie widzę żadnych przeszkód. Jeśli natomiast nie chcecie niszczyć sobie wrażeń - wróćcie, gdy tylko zobaczycie ów obraz alternatywnej egzystencji 😊]